Piątek [ 5.12.2008, 4:18]
Niestety owa "dźwignia" - w naszym kraju stała się łomem do wyważania czegokolwiek.
Onegdaj redaktor czy publicysta był osobą szanowaną. Szanowano takowych gdyż posiadali wykształcenie, często sporą wiedzę oraz byli osobami wiarygodnymi. Dzisiaj dziennikarzem czy politykiem może zostać każdy. Wystarczy napisać kilka artykułów w necie i już można sprzedawać swój urobek/wizerunek z czasem zyskując coraz więcej. Kiedyś (pomijając czasy propagandy komunistycznej) jak już redaktor coś napisał w gazecie to było to przynajmniej w 90% prawdą. Dzisiaj redaktorzy wypisują co im tylko ślina na język przyniesie. Podobnie jest z reklamami. Słowo pisane traktujemy poważnie, więc zabrali się za nas rozmaitego kalibru spece, rypiący nas na każdym poziomie życia - zaczynając od gazet, poprzez artukuły w sklepach a skończywszy na polityce.
Zacznijmy od nagłówków:
Kiedyś nagłówek sugerował czytelnikowi - co ciekawego może on znaleźć w artykule. Dzisiaj jest odwrotnie:
1) Manipulacja
Nagłówek krzyczy "Jan Kowalski walczy z AIDS". Gdy zaniepokojeni zagłebiamy się w artykuł w myślach życząc zdrowia Kowalskiemu - okazuje się, że na całe szczęście jego walka polega na tym, że wspomógł on finansowo fundację do walki z tą chorobą. To jest pierwszy stopień. Niby nie "zrobiono" nas - ale i tak czujemy się w h... zrobieni. I bardzo słusznie, bo taki był właśnie cel owego nagłówka.
2) Kłamstwo
Nagłówek głosi na przykład "Sensacja, Titanic wcale nie zatonął". Zaintrygowani wchodzimy dalej, wietrząc spisek, a tu dalej reszta zdania "w 3 godziny, tylko w 2 godziny i 59 minut". Tu już nas profesjonalnie w h. zrobiono. Zatem jesteśmy "zrobieni" i czujemy się "zrobieni". To poziom drugi
3) Oszustwo
Na przykład przeceny. Dostrzeżono, że ludzie najchętniej rzucają się na przeceny, bo to przecież "okazja" - a kto przegapi okazję ten jest gapa i "stracił" pieniądze. Tracić nikt nie lubi więc większość się ciągle na to łapie. Zatem wiele sklepów wieszając nowy towar, który ma kosztować 100 złotych, wpisuje cenę 130, przekreśla ją, po czym wpisuje nową "tylko dzisiaj w promocji 100 złotych". Tu jesteśmy zrobieni w h... - ale nie czujemy się zrobieni w h... Przynajmniej do momentu, gdy zakupiony towar znajdziemy na Allegro za 80. Trójeczka.
4) Metoda "okulistyczna"
Polega na stopniowym zmniejszaniu ilości tego co kupujemy. Zmniejsza się ilość sporo - a cenę minimalnie. Dzięki temu człowiek myśli, że staniało. przykłady:
1) kostka masła kiedyś miała 250 gramów - obecnie 200.
2) jogurt kiedyś miał pół litra - teraz 400 ml a nawet 330.
3) Olej kiedyś był 1L a teraz 0,9 lub mniej.
4) Kasza w torebkach ma po 100 gramów - kiedyś miała po 125 (czyli opakowanie pół kilo).
Dodatkowo butelka oleju jest bardziej płaska w rzucie " z boku". Od przodu niczego nie widać. Chytre.
To już jest wyższy stopień kozactwa. Jesteśmy zrobieni w h. - ale wydaje się nam, że zyskaliśmy. Cztery.
5) Podatki
Wiadomo, że w naszym kraju są bandyckie, każdy więc kombinuje jak tylko może. Gdy komuś się uda coś odliczyć, dzięki czemu zostaje okradziony z minimalnie mniejszej sumy - mamy święto. I tu mamy do czynienia z największym kozactwem. Jesteśmy zrobieni w h. - ale dalibyśmy głowę za to, że to my ich zrobiliśmy w h. Na dodatek jeszcze się z tego cieszymy.
Ciekaw jestem kiedy doczekamy czasów w których kupimy na przykład pudełko ptasiego mleczka z napisem na opakowaniu "Super opakowanie 100 sztuk". Natomiast w środku znajdziemy resztę zdania "chcieliśmy tu upchnąć - ale weszło tylko 10, sorry".
komentarze
Piątek [ 5.12.2008, 3:16]
Coraz fajniej w naszym chorym kraju. Coraz fajniej bo coraz śmieszniej.
Jakiś czas temu pojawiła się tendencja do przeznaczania wielkich środków na walkę ze skutkami. Przyczyn nikt nie rusza, bo raz, że za dużo roboty - dwa, że mało medialne.
Tematy jak zwykle "gorące"
1) Pedofilia
Większość ludzi zajmujących się tematem nie jest w stanie mimo wielu tytułów naukowych odróżnić sytuacji w której zboczeniec robi nie to co powinien z kilkuletnim nieświadomym niczego dzieckiem - od sytuacji, w której doskonale uswiadomiona 12-14 latka prostytuuje się za paczkę fajek, piwo lub bilet do kina.
Z jednej strony ankiety pokazują drastyczne obniżenie wieku młodzieży rozpoczynającej życie płciowe. Z ankiet robionych wśród 15-latków wynika, że pierwszy raz ma już za sobą 21 proc. chłopców i 19 proc. dziewcząt. Co 8 nastolatka ma za sobą 3 lub więcej partnerów seksualnych.
Z drugiej strony zamiast walczyć z przyczynami, czyli upadkiem moralności i przerażającą niewiedzą "seksualną" nastolatków, znacznie wygodniej - wydać przepis skazujący osobę dorosłą za skorzystanie z usług nieletniej prostytutki.
W efekcie dużo piany, dużo krzyku - a problem systematycznie się pogłębia. Skoro ja o tym wiem - wiedzą też osoby zajmujące się tematem. Najwidoczniej nikomu nie zależy na rozwiązaniu problemu. Problem sam w sobie jest super - bo zawsze się można pod niego podpiąć i na grzbiecie tego problemu zajechać kawał w górę jako polityk-rycerz na białym koniu, który "wreszcie zrobi porządek". A polityk jak już podjedzie pod górkę - zsiada z konia i na do widzenia kopie go z całej siły w dupę - żeby przypadkiem więcej się pod nogami nie pętał. To już nie jego problem.
2) "Hajlowanie"
Jeszcze większy ubaw. Jak można szanować instytucję, jaką jest sąd, skoro wydaje ona wyrok skazujący człowieka na podstawie machnięcia ręką w określony sposób ?
Oczywiście sprawa znowu jest wybitnie medialna. Można pokazywać do upadłego zdjęcia "hajlujących" przetykane zdjęciami nazistów niczym kasza skwarkami. Można znowu rozdzierać szaty, powołując sięna historię naszego kraju i martyrologiczny wallenrodyzm.
Można.
Tylko po co ?
Z jednej strony wolność słowa, wartość jednostki, tolerancja. Z drugiej strony jeśli ktoś ma inne poglądy - to do łagru. Jeżeli ktoś chce być nazistą - niech sobie będzie, jego problem. Zamiast skupiać uwagę całego kraju na jednej lub kilku osobach z właśnie takimi poglądami - znacznie lepiej byłoby brać się do roboty i budować przyszłość. Przeszłość za jakiś czas sama pokryje się kurzem i odejdzie w zapomnienie, o ile tylko nie będziemy jej co godzinę odkrywali i sprawdzali czy już w to zapomnienie odeszła czy nie. Z przeszłością należy się rozliczyć, wyciągnąć wnioski i żyć patrząc w jutro. Jeżeli dzisiaj będziemy żyli dniem wczorajszym, to dzień dzisiejszy będziemy musieli odłożyć do jutra, a na jutro nie starczy już czasu ani siły.
Jeśli niczego nie zmienimy to za 10 lat (o ile nie będzie zapowiadanego końca świata - ale załóżmy, że na nasze nieszczęście świat się nie skończy i będzie trzeba zapierniczać dalej) będziemy machali na do widzenia reszcie świata, która będzie nas wyprzedzać, podczas gdy my będziemy bardzo zajęci tropieniem kolejnych afer związanych z tym, że ktoś zrobił sobie zdjęcie w obozie koncentracyjnym, albo pokazał jakiś głupi gest (albo się komuś zdawało, że pokazał).
Nawet jeśli jedna czy druga osoba zrobią coś głupiego - to przerażające jest to, że staje się to problemem numer 1 dla całego, dużego kraju, leżącego w centrum europy !!! Za kilka lat na pierwszych stronach gazet będziemy czytali, że "skandal, jeden z przedszkolaków zgubił lizaka w obozie pracy, oburzeni prawnicy rodzin, wnuków, potomków ofiar żądają kary śmierci". Bez mediów hajlujący są tylko grupką wygłupiającej się młodzieży. Z pomocą środków przekazu stają się zorganizowaną bojówką jakiegoś tam mniej lub bardziej legalnego związku.
Jeśli przyjdzie kolejna wojna - my nie będziemy jeszcze rozliczeni z poprzednią. Mało tego - ci, którzy przegrali tą wojnę już dawno o niej zapomnieli i odbudowali wszystko. W naszym kraju co roku przybywa kombatantów.
Nazizm nie jest tu mile widziany - ale dopóki ktoś nie hajluje publicznie - to wolno mu być nazistą czy faszystą. Z drugiej strony przekonania polityczne to coś znacznie gorszego niż jeden gest - ale przekonania nikogo nie obchodzą. Bo nie są medialne.
Na zakończenie zastanawiam się dlaczego postać Hitlera jest tak znienawidzona i dużo osób pisze jego nazwisko z małej litery. Nie gloryfikuję tej postaci, był on bez wątpienia paranoikiem - ale ze zdrowego punktu widzenia to przecież nie on dokonał tych wszystkich okropieństw wojennych. Owszem - on wydał rozkazy, ale te miliony ludzi zostały wymordowane przez jego rodaków. Ich rękami. W takim razie powinniśmy nazwiska wszystkich niemców oraz nazwę ich kraju pisać z małej litery. Dlaczego nagle okazuje się, że winien był tylko jeden człowiek? Podobnie jest ze Stalinem. Obaj gówno by zdziałali, gdyby nie miliony osób, które na jedno ich skinienie dokonywały najbardziej przerażających rzeczy w historii ludzkości. Warto o tym pamiętać, gdy kilkadziesiąt lat po wojnie nagle sami staliśmy się okupantem i mamy jako kraj na sumieniu pewną liczbę ofiar wśród ludności cywilnej. Niby my działamy w "zbożnym celu" - nie tak jak "tamci". Ale obawiam się, że zamordowani i ich rodziny mają w dupie naszą motywację. Hitler i Stalin zrobili tak naprawdę tylko jedną złą rzecz. Obudzili drzemiącą w każdym człowieku bestię...
komentarzy
Czwartek [24.07.2008, 19:03]
Cóż, po zalogowaniu wypadałoby sprawdzić czy wszystko działa - więc piszę coś testowo.
Z czasem będzie więcej
komentarzy
Onegdaj redaktor czy publicysta był osobą szanowaną. Szanowano takowych gdyż posiadali wykształcenie, często sporą wiedzę oraz byli osobami wiarygodnymi. Dzisiaj dziennikarzem czy politykiem może zostać każdy. Wystarczy napisać kilka artykułów w necie i już można sprzedawać swój urobek/wizerunek z czasem zyskując coraz więcej. Kiedyś (pomijając czasy propagandy komunistycznej) jak już redaktor coś napisał w gazecie to było to przynajmniej w 90% prawdą. Dzisiaj redaktorzy wypisują co im tylko ślina na język przyniesie. Podobnie jest z reklamami. Słowo pisane traktujemy poważnie, więc zabrali się za nas rozmaitego kalibru spece, rypiący nas na każdym poziomie życia - zaczynając od gazet, poprzez artukuły w sklepach a skończywszy na polityce.
Zacznijmy od nagłówków:
Kiedyś nagłówek sugerował czytelnikowi - co ciekawego może on znaleźć w artykule. Dzisiaj jest odwrotnie:
1) Manipulacja
Nagłówek krzyczy "Jan Kowalski walczy z AIDS". Gdy zaniepokojeni zagłebiamy się w artykuł w myślach życząc zdrowia Kowalskiemu - okazuje się, że na całe szczęście jego walka polega na tym, że wspomógł on finansowo fundację do walki z tą chorobą. To jest pierwszy stopień. Niby nie "zrobiono" nas - ale i tak czujemy się w h... zrobieni. I bardzo słusznie, bo taki był właśnie cel owego nagłówka.
2) Kłamstwo
Nagłówek głosi na przykład "Sensacja, Titanic wcale nie zatonął". Zaintrygowani wchodzimy dalej, wietrząc spisek, a tu dalej reszta zdania "w 3 godziny, tylko w 2 godziny i 59 minut". Tu już nas profesjonalnie w h. zrobiono. Zatem jesteśmy "zrobieni" i czujemy się "zrobieni". To poziom drugi
3) Oszustwo
Na przykład przeceny. Dostrzeżono, że ludzie najchętniej rzucają się na przeceny, bo to przecież "okazja" - a kto przegapi okazję ten jest gapa i "stracił" pieniądze. Tracić nikt nie lubi więc większość się ciągle na to łapie. Zatem wiele sklepów wieszając nowy towar, który ma kosztować 100 złotych, wpisuje cenę 130, przekreśla ją, po czym wpisuje nową "tylko dzisiaj w promocji 100 złotych". Tu jesteśmy zrobieni w h... - ale nie czujemy się zrobieni w h... Przynajmniej do momentu, gdy zakupiony towar znajdziemy na Allegro za 80. Trójeczka.
4) Metoda "okulistyczna"
Polega na stopniowym zmniejszaniu ilości tego co kupujemy. Zmniejsza się ilość sporo - a cenę minimalnie. Dzięki temu człowiek myśli, że staniało. przykłady:
1) kostka masła kiedyś miała 250 gramów - obecnie 200.
2) jogurt kiedyś miał pół litra - teraz 400 ml a nawet 330.
3) Olej kiedyś był 1L a teraz 0,9 lub mniej.
4) Kasza w torebkach ma po 100 gramów - kiedyś miała po 125 (czyli opakowanie pół kilo).
Dodatkowo butelka oleju jest bardziej płaska w rzucie " z boku". Od przodu niczego nie widać. Chytre.
To już jest wyższy stopień kozactwa. Jesteśmy zrobieni w h. - ale wydaje się nam, że zyskaliśmy. Cztery.
5) Podatki
Wiadomo, że w naszym kraju są bandyckie, każdy więc kombinuje jak tylko może. Gdy komuś się uda coś odliczyć, dzięki czemu zostaje okradziony z minimalnie mniejszej sumy - mamy święto. I tu mamy do czynienia z największym kozactwem. Jesteśmy zrobieni w h. - ale dalibyśmy głowę za to, że to my ich zrobiliśmy w h. Na dodatek jeszcze się z tego cieszymy.
Ciekaw jestem kiedy doczekamy czasów w których kupimy na przykład pudełko ptasiego mleczka z napisem na opakowaniu "Super opakowanie 100 sztuk". Natomiast w środku znajdziemy resztę zdania "chcieliśmy tu upchnąć - ale weszło tylko 10, sorry".